Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

w tym zaś sezonie, nie licząc murzynów, którzy podobno są poczernionymi żydami, było w Zakopanem sto dwadzieścia pięć procent żydów.
Po takim wietrze tyle jest tylko w Zakopanem śniegu, ile go potrzeba na zrobienie lodów w pierwszorzędnym pensjonacie, (Bierze się dwie miednice śniegu, łyżkę cukru, pół szklanki śmietanki koziej i trzy cytryny). Potem zaś w środku stycznia zaczyna padać deszczyk, taki nasz, kochany kapuśniaczek. Porządnego człowieka zbiera rozpacz, ten i ów zirytuje się i uwiera, a on sobie popaduje.
„Słońce świeci, deszczyk pada, Karpowicz dolary składa…”
Ach, jak ślicznie!
To też gdyby wszyscy, którzy w tym roku chcieli się powiesić, powiesili się byli naprawdę, brakłoby świerków w Zakopanem,
Oglądałem się i ja za jakimś tęgim świerkiem, kiedy mi powiadają:
— Poczekaj! Karol Szymanowski zagra…
Szymanowski zagra? Warto żyć!
Biletów nie sprzedawano, tylko wybranym i tylko w ograniczonej ilości. Ostatecznie pokazało się, że przecież jest w Zakopanem dwustu porządnych ludzi; jest to nie do wiary, a jednak tak było.
Koncert odbył się


Strony: