Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

tego pochodzenia płyną zresztą podczas odwilży po Krupówkach.
Żeby to jeszcze powiedzieli sobie w Zakopanem: niech będzie ubogo, ale chędogo! Żebyż to! Tymczasem manjery, a fumy, a zadzieranie nosa, a fasony! Kawiarnie, bale, dancingi, murzyny, jazzbandy,
A „ono” jak płynęło po Krupówkach, tak płynie.,. W kawiarni dadzą ci takiej kawy, że się żołądek zamyka na gwałt i krzyczy: nie chcę! nie chcę!, a kelner uważa, abyś gościu przeklęty, łyżeczki nie ukradł takiej łyżeczki cynowej, na której znać ślady wszystkich zębów.
Dancing jest niebywały. Obwiesili knajpę czemś potwornem, jakąś zieloną szmatą, wrazili w to dziesięć elektrycznych lampek i to jest najwytworniejsza sala balowa w Zakopanem, Nazywa się to „Smocza jama”, co ma znaczyć, że ta zielona płachta, posmarowana klejem, zmieszanym z piaskiem na kolor zastarzałej gangreny, jest skórą, zdjętą ze smoka. Ha! To jest śliczne! Jeśli ten smok gdzie zdechł, to z pewnością tutaj; wypił butelkę szampana i rozpuknął się, bo nawet smok tego szampana nie wytrzyma,
W takim dancingu siedzą żydy i radują się wielce, To dzieci smoka. On


Strony: