Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

rozkosz móc czasem myśleć, lub czasem mówić — „piąte przez dziesiąte”, — jakaż to rozkosz! Nie „pryncypialnie”, nie metodycznie, nie napuszenie, nie logicznie, lecz bawić się szaleństwem słowa, rozigraniem myśli, spojrzeniem wesołem, opowieścią warjacką o byle czem, byle tylko dać susa z ziemi i przez jedno mgnienie oka utrzymać się w powietrzu.
Otóż, czytelniku, uderzywszy kilkakroć głową o twardy mur i pomyślawszy ze dwie, trzy doby — pojmiesz, skąd ten tytuł i co znaczy? Przeto ten tytuł powiada: będę mówił o wszystkiem, co mi ślina na język przyniesie, co mi tylko strzeli do łba, o czem ptak zaśpiewa, — wszystko jedno o czem, więc i o piątem i o dziesiątem; będę mówił bez troski, z powagą starego warjata recydywisty, z serdeczną otwartością dziecka.
O, czytelniku! Gdybyś wiedział, jak łatwo być fałszywym filozofem, a jak bardzo trudno wesołym szaleńcem! Jak łatwo jest mówić prawdę roztropnie, a jak bardzo trudno jest kłamać lekkomyślnie, a pięknie! Gdybyś to wiedział, zmówiłbyś trzy Zdrowaś Marjo! i trzy Anioł Pański za zgubioną duszę autora…
Są takie warjaty, co


Strony: