Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

słusznej i sprawiedliwej.
Dawno już przypuszczałem, że murzyni Zakopanemu szczęścia nie przyniosą, ponieważ zaś tego czarnego tałałajstwa namnożyło się w Zakopanem co niemiara, zdawać się poczęło tej zapaskudzonej mieścinie, tej żabie nadętej, tej lichej imitacji miasta, tym czterem chałupom, dwom potokom i jednemu kintopowi, że jest słynną europejską miejscowością klimatyczną i najwyraźniej oszalało.
Kiedy człowiekowi upadnie mały kamień na mózg, już może zwarjować, a przecież tym z Zakopanego całe Tatry upadły na głowę. Rzecz, swoją drogą niepojęta, jak Pan Bóg może pozwalać na to, by u podnóża takich cudownych gór, żyło takie paskudne miasteczko? Paskudne — to jeszcze nic, ale takie bezczelne; nadyma się, a jest brudne, połamane, pokrzywione, jakby miało przetrącony kręgosłup i za te zdziera i obdziera, a jak ci wyda resztę, to kilka suchotniczych nadobnych, urodziwych bakcylów. Śliczne miasto!
Kiedy rycerz Giewont kładł się na swój kamienny sen, musiał pewnie — że to z pustym żołądkiem śpi się lepiej, — dokonać jakiejś funkcji szpetnej. I z tego powstało Zakopane. Ślady


Strony: