Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

wtedy mu można siadać na wąsach i zaglądać w oczy.
Kochać go jednak nie należy ze strachu, tylko z wielkiej do tego ochoty. Nikomu się wtedy nie stan: krzywda…
Ja sobie z tym olbrzymem gadam wesoło i ni frasobliwie; on wie, że są takie chwile chmurne, kiedy na siebie patrzymy zezem, kiedy się wszelki śmieć odsyła do djabła i gada się z nim ciężkiem słowem kiedy jednak pogoda jest na niebie i w sercach, woła śmiech, co jak ptak na pobliskiem siedzi drzewie, ale przyleciał i usiadł mi na ramieniu, jak sokół.
Ostatni list z Zakopanego
I.

Ten list, to piąte przez dziesiąte o Zakopanem; to już list o niem ostatni. Wiele już napisałem o tem mieście straszliwem. Przemawiałem mu do sumienia, do duszy, do serca i do głowy. Nic nie pomogło. Wiać piszę o niem ten list ostatni, z całą pewnością ostatni, niedługo bowiem całe Zakopane zostanie wtrącone w ciemnicę, lochy więzienne, czyli mówiąc nie tak romantycznie, będzie siedziało w kryminale, z takim zaś, co tam siedział, nikt się, jawnie przynajmniej, zadawać nie będzie. Przeto należy mi pożegnać tę lichą imitację miasta, które


Strony: