Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

której nie przylepiono fałszywej i kłamliwej etykiety, a ten, co ją otwiera, nie wie, co z niej popłynie: słodycz wina, czy jego potęga, tęgość, czy zapach rozkoszny, podobny do tego, którym pachnie chleb, świeżo upieczony, czy napój, co rozmarza jak miłość, czy ten, który burzy krew, jak stara ballada? Ta chwila czekania i drżącego niepokoju jest pełna słodkiej rozkoszy.
Ta książeczka licha nie takie ma zamysły. Nazwa jej jest szara i nijaka, a wnętrze takie sobie. Jedno o niej wiem, że jest niefrasobliwa. Jeśli pod jabłonią legniesz na trawie, a rozigrany bąk nad uchem ci zabuczy, to będzie ci tak, jakbyś tę przeczytał książczynę, W księgach obszernych, w trudzie pisanych, zapisuje biedna dusza ludzka to, co z siebie wysnuła, zadumana głęboko nad wszystkiem żywem, co cierpi, bowiem cierpi wszystko, co jest żywe,
A w takich, jak ta książeczkach, uśmiechnięta jak na wakacjach szkolne chłopię, zapisuje sobie gęsiem piórem to wszystko, co skądkolwiek przywiał wiatr. A wiatr przynosi list i uśmiech zdaleka, wesoły pokrzyk pijaków i hałłakowanie rozigranej czeredy ludzi, co ciskają w siebie rymem, jak


Strony: