Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

śpiewały w nich jak ptaki o świtaniu, Patrzyły z radosną dumą na boży świat, a Amelia, dusza tkliwa i napełniona poezją, czuła najwyraźniej, ze u jej ramion wyrastają skrzydła.
Pan Borowski przyjrzał się raz jeszcze rozrzewnionym wzrokiem biednym ich bogactwom, westchnął ciężko i położył je na biurku. W tej chwili usłyszał za oknami wojenną wrzawę Irenki, co pochylona nad kopczykiem, uczynionym ze zgarniętego śniegu, wydawała krótkie, urywane wrzaski, a jej obłąkany pies rozgarnywał śnieg mocnymi łapami. Pan Borowski zastukał palcami w szybę i dał jej znak, aby natychmiast przyszła do niego. Irenka kiwnęła głową, że rozumie, potem, spojrzawszy na kopczyk śniegu, zaczęta drapać się w głowę. Przez krótką chwilę patrzyła niepewnym wzrokiem w stronę domu, wreszcie krzyknąwszy psu jakieś tajemne rozkazy, pobiegła do pokoju ojca.
Wpadła zadyszana, oszroniona, osypana śniegiem i mówiła szybko:
- Jestem, tatusiu! Niech tatuś mówi prędko, bo życie ludzkie jest w niebezpieczeństwie!
- Nie życie ludzkie, tylko twoja skóra jest w niebezpieczeństwie - rzekł ojciec. Wymówił groźnie te wyrazy,


Strony: