Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

- ze tatuś byłby odprawił pana Podkówkę, gdyby nie musiał?
- Boże, Boże, co to będzie? - westchnęła ciotka Amelia.
- Poradź, Irenko, ty wszystko wiesz.
Irenka nie wiedziała, jak pomóc biednemu ojcu. Myślała długo, potem rzekła:
- Tylko nie płaczmy, bo tatusiowi będzie przykro. Cóż my możemy poradzić?
Ciotki jednak cichutko szwargotały przez pół nocy, rozchodziły się i znowu do siebie wzajemnie powracały: szeptały o jakichś sprawach, bardzo ważnych i smutnych zarazem, bo często ciche było słychać westchnienie, jak gdyby kto niewinnego za gardziołko dławił ptaszka. Wszystkie gniewy, octy i kwasy wsiąkły w noc jak w niezmierną gąbkę, a w dobrych ciotczynych sercach, jak czysta woda w źródełkach, zaczęła bulgotać słodycz i tkliwość. A rano zapukały nieśmiało do pana Borowskiego, który zatrwożył się, widząc na ich twarzach niezwykłą powagę. Zdawało mu się w pierwszej chwili, ze się pomylił i że to nie ciotki przed nim stoją, bo w oczach miały tyle wzruszenia, że padał z nich lekki, perłowy blask na twarze i dokonał najdziwniejszej przemiany: ciotki były niemal piękne.

Strony: