Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

zdołał pan Borowski, był krową bardzo chudą. Coraz więcej było skóry i kości, coraz mniej krowy. Irenka wie o tym dobrze. Wszyscy myślą, ze ona dlatego napełnia dom cały graniem i śpiewaniem, ze ma pstro w głowie. A to nieprawda. Ona pragnie, aby matka zapomniała o tym wszystkim, co trapi ojca, a ojciec, żeby chociaż raz jeden uśmiechnął się w ciągu dwudziestu czterech godzin. Kiedy bowiem jest sam, nigdy się nie uśmiecha. Czasem głowę rękami obejmie, oprze łokcie o stół i godzinami tak siedzi, nieruchomy. Ciotki o tym nie wiedzą, nikt o tym nie wie, ale ona wie. Płacić trzeba wciąż i wciąż, a nie ma z czego. Czy ciotki widziały, że we włosach pana Borowskiego pokazały się siwe pasma, jak gdyby był we młynie i osypała go mąka? Niech się przyjrzą. On ciągle jest w młynie, w którym troska miele zgryzotę. A nocą czasem chodzi długo po pokoju, co można słyszeć doskonale. Jak gdyby pielgrzymkę odprawiał. Po takiej nocy nieodmiennie przyjeżdża ten chudy, smętny pan z czarna teką i długo rozmawia z panem Borowskim. Irenka wie doskonale o tym, kiedy ten pan ma się zjawić.
- Czy ciocie myślą - mówiła zamyślona


Strony: