Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

Podkówka płakał, jak gdyby miał cztery lata, a Irenka przypomniała sobie najlepsze czasy. Dawno już, dawno nie wylała tyle łez, ile ich wylała w tej chwili, na intencję swego dobrego towarzysza, wesołego pana Podkówki.
- Psiakość! - krzyknęła nagle. - Byłabym zapomniała. Pobiegła do sanek i odwiązała przytroczony z tyłu tobół.
- Niech pan to zabierze do wagonu - rzekł? szybko.
- A co to jest?
- To nie dla pana, to dla pańskiej matki.
Potem stała długo jeszcze, chociaż oddal zaśnieżona połknęła pociąg jak gąsienicę.
Nazajutrz zwołała na naradę obie ciotki: wyglądało to tak, jak gdyby młody jastrząb wezwał na konferencję dwie zastrachane kuropatwy. Ciotki, nie wiedząc nic o sprawach tego świata, były przerażone, dowiedziawszy się, ze pan Podkówka był ofiarą oszczędnościowych konieczności i ze nawet taka nieznaczna pozycja, jak jego płaca, musiała zaważyć na okrojonym budżecie. Wszechwiedząca Irenka tłumaczyła im jasno, w sposób najbardziej przystępny, ze im krowa jest chudsza i im mniej dostaje pożywienia, tym mniej daje mleka. Ten ostatek ziemi, przy którym utrzymać się


Strony: