Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

śniegów. Chciał to wszystko zabrać w mroźnym, błękitnym wspomnieniu do miasta, w którym tylko najwyższa wieża ogląda czasem te cuda z daleka. Irenka, którą kochał najwięcej po matce, obiecała, że jeśli będzie kiedy w Warszawie, natychmiast da mu znać o tym. Jeszcze z nią nie pożegnał się, a już myślał o tym radosnym spotkaniu. Patrzył na nią i mówił do siebie:
„Jak to być może, aby takie maleństwo mogło wszystkich dokoła nauczyć radości? Gdyby nie ona, smutno byłoby w białym domu. Biedny pan Borowski wtedy tylko śmieje się, kiedy ją widzi i słyszy. Ja byłem jak drąg, aż za jej sprawą coś odmieniło się we mnie. Ona nawet o matce mojej pamięta… Wielka sztuka! Ona o wszystkim pamięta. Mocna dziewczyna! Płakać się jej chce w tej chwili, a do mnie uśmiecha się, aby mnie nie było smutno. «Panna z mokrą głową»! Jasno byłoby na świecie, gdyby wszystkie panny były takie. Dobre, dobre dziecko… Niech ci Bóg błogosławi!”
Nie umiał tego wszystkiego powiedzieć przy pożegnaniu, bo go ściskało coś za grdykę. Coś tam zaczął bąkać, a ona też.
Wreszcie rzucili się sobie w objęcia. Pan


Strony: