Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

pokarmów. A cielę do wieczora zdechło.
- Nie trzeba tego mówić ciotce - szeptała Irenka.
- Pewnie, bo jej będzie wstyd - rzekł pan Podkówka.
- Ej, nie to! - rzekła Irenka. - Tylko że napisze wiersz na śmierć tego cielęcia.
Rozdział piąty

Na czystym, rozelśnionym, zimowym niebie ukazała się chmura i wlokła się powoli w stronę białego domu.
Pan Borowski długo chodził po pokoju, wreszcie kazał przywołać Irenkę.
- Moje dziecko - rzekł dobrym, ściszonym głosem - czy potrafiłabyś uczyć się sama?
Irenka odgadła wszystko od razu. Oczy jej bardziej jeszcze pociemniały i tak wyglądały, jakby na nie padła ciemna mgła.
- Ja potrafię - odpowiedziała - ale pan Podkówka ma bardzo biedna matkę.
Ojciec rozłożył ręce bolesnym ruchem i spojrzał na nią prosząco.
- Rozumiem - dodała Irenka spuszczając głowę. - Tatusiu!
- Co, moje dziecko?
- Czy nie ma żadnego sposobu?
- Rad bym z całego serca, ale nie mogę, córeczko, nie mogę!
- A czy może on zostać jeszcze przez święta?
- Oczywiście, oczywiście! - odpowiedział


Strony: