Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

„mokre głowy”, mniej będzie gadania o jej głowie, słynnie mokrej i nie wysychającej w największym słońcu. Wszystko przemawiało za tym, że ciotki odmłodnieją, zaczęły bowiem z pasją uprawiać sporty i żyć z przyrodą.
~ Na Boga! Żeby tylko nie zaczęły łazić po drzewach! - mówiła przestraszona matka Irenki.
Tak wysoko jednak nie mierzyła nagła ciotek odmiana. Wody i koni bały się zawsze, lecz goniły radosną młodość po polach i łąkach, a kiedy czasem, brnąc przez paprocie leśne, zaczęły hukać i przekomarzać się z ptakami, poczciwi ludzie zegnali się znakiem krzyża świętego, każdej chwili gotowi do ucieczki, gdyby poczciwe stare panny nagle zaczęły lecieć przez powietrze.
Wreszcie jednak stało się coś, czego nigdy nikt przewidzieć nie mógł. Ciotka Amelia chodziła przez kilka dni blada i wzdychająca, rozmawiała sama z sobą wierszami i ważyła coś w sercu jak na czułej wadze. Aż jednego dnia stanęła przed zgromadzeniem powszechnym i rzekła donośnie:
- Niech się dzieje wola boska. Wyrzuciłam gorset!
Krzyk podniósł się tak wielki, że dotarł aż do babki.
- Kto umarł?


Strony: