Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

się, ze usiadłszy nagle na brzegu wetknął obute nogi w wodę i wtedy dopiero ryknął z radości i zawył tak przedziwnie, ze ptaki zerwały się z wody.
- Irenka - wykrzykiwał - jest to panna z mokrą głową, a ja jestem wariat z mokrymi nogami!
W tej chwili Drab zawarczał ostrzegawczo.
- Ciotki idą! - rzekła Irenka.
Obie muzy, wymieniając między sobą głuche milczenie, niosły swoją rozgoryczoną hańbę na pola i łąki. W jednej i drugiej odbywało się coś dziwnego. Spojrzały na Irenkę, potem na Podkówkę boleśnie i nieskończenie smutno - i poszły dalej.
- Tak, to ciotki - szepnął Podkówka - dobre to kobiety, tylko jakieś takie. Ja także miałem taką ciotkę, co była ni w pięć, ni w dziewięć. Kiedy była trzeźwa, to ją można było do rany przyłożyć, ale kiedy sobie podpiła, właziła na szafę i godzinami śpiewała. Bieda była z tym, ze prawie nigdy nie złaziła z szafy. Aż raz zleciała z niej na głowę i oddała Bogu ducha. Jak się trafi taka pomylona ciotka, to nie daj Boże! Na co Irenka tak pilnie patrzy?
Coś niezwykłego musiało stać się w pobliżu, skoro Irenka miała wyraz


Strony: