Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

drugi koniec miasta na korepetycje. Stamtąd z powrotem, tu, tam, do szkoły, znowu na lekcje. A kiedy wracałem do domu, była już noc. Wtedy oni, biedacy, jedli to, co ja przyniosłem.
- A pan7
- A ja leciałem z nóg i spałem, spałem. Ale teraz to nam wszystkim lepiej - dodał wesoło i pokazał zęby w uśmiechu.
- Teraz to sobie moja matka żyje jak hrabina, bo siostry szyją, a ja posyłam flotę. Za rok, za dwa czymś już będę i zacznie się życie. Moja starowina, kiedy o tym mówi, to płacze. To takie dziwne! Biedota płacze, kiedy się martwi, a kiedy się cieszy, płacze tym rzewniej. Dokąd pamięć moja sięga, widzę tylko łzy i łzy. Teraz niech sobie popłakuje, bo jej to sprawia przyjemność, byle nie płakała ze zgryzoty…
- Proszę pana!
- Co takiego, panno Irenko?
- Kiedy pan będzie pisał do matki, niech ją pan serdecznie ode mnie pozdrowi… Niech ją pan ucałuje…
- Masz tobie! - zaśmiał się Podkówka. - Będzie z rozczulenia popłakiwała ze trzy dni.
Irenka, której oczy uczyniły się wilgotne, roześmiała się w głos, bo Podkówka śmiał się szczęśliwie. Tak bardzo ucieszył


Strony: