Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

połyskliwy brzuch i grzał się w słońcu. Paskudny pies Drab leżał obok i, łącząc przyjemne z pożytecznym, lewym okiem patrzył na śmiejąca się wodę, a prawym łypał w stronę zażywnej muchy. Irenka zanurzyła długie nogi w wodzie, mając trochę nadziei, ze jakiś głupszy cokolwiek rak do jednej z nich się przyczepi, a pan Podkówka, mile rozmarzony, ścigał oczami obłoki, których dotąd nigdy nie widział, bo bardzo niedawno odkrył niebo.
- Boże! Jakie to piękne - mówił cicho. - Panu Bogu powinno się przede wszystkim dziękować za to, ze nam dał oczy. Ja nigdy dotąd z tak bliska nie oglądałem nieba.
- Czemu, proszę pana, przecież niebo jest wszędzie?
Pan Podkówka zaśmiał się cicho.
- Wszędzie? Niestety, nie zawsze. Ja w moim życiu nie widziałem go zbyt często. Mieszkaliśmy w takim podziemiu, skąd nie było widać nawet błękitnego skrawka, bo mój ojciec, Irenko, byt szewcem, i to nie takim szewcem, co szyje nowe buty: łatał tylko stare, takie beznadziejne, na nic schodzono. To też był cud, ze mogliśmy mieszkać nawet w tym podziemiu. Strasznie tam było mokro. Ze ścian lało się i z oczów


Strony: