Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

drogie ciotki, w tył zwrot i do widzenia! No! no! Tylko spokojnie! Jeśli która zemdleje, to ją każę oblać wodą.
Żadna z nich nie zemdlała; wypłynęły z pokoju pana Borowskiego jak dwie gradowe chmury. Za drzwiami ciotka Amelia westchnęła, jak gdyby jej wsadzono w serce nie nóż, lecz korkociąg, a ciotka Barbara plunęła na wspaniałą odległość.
- Wszyscy powariowali w tym domu! - krzyknęła Barbara do ucha babki. - Pan Borowski też…
- Borowski? - uradowała się babka. - Czekaj no! Ależ tak! Znałam go, doskonale go znałam.
A niechże babka przestanie wreszcie - jęknęła ciotka Amelia.
Dobrze, zaraz ci opowiem dokładnie, ilu ja znałam Borowskich. Przede wszystkim…
Nagle uczyniło się pusto w pokoju, co niezłomną babkę zdumiało, ale nie bardzo; długiego wywodu dokończyła sama dla siebie, mocno uradowana, ze się okazało, jako jeszcze jednym Borowskim z tych, których znała, jest jakiś Borowski, który gdzieś blisko mieszka i którego dość często widuje.
W dwa dni później potępiona para (mistrz Podkówka i jego uczennica), ukończywszy lekcje, siedziała nad stawem, co wydymał swój


Strony: