Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

korcu maku - uroczyście wyrzekła jednego piątku przy obiedzie ciotka Amelia. Ponieważ właśnie jadła rybę, więc jej te straszliwe słowa stanęły ością w gardle.
- Kara boska! - mruknęła ciotka Barbara.
Irenka mrugnęła w stronę pana Podkówki, który jednak wcale tego nie zauważył, gdyż, korzystając z zamieszania, jednym szerokim ruchem zgarnął wszystko z półmiska na swój talerz. „Panna z mokrą głową” myliła się jednak, sądząc, ze ciotka Barbara jest po stronie tych, co wielbią radość, słońce, wiosnę i są napełnieni duchem wolności jak drzewo wiatrem szumiącym. Ciotka z twardym imieniem uradowała się na chwilę, że poetka z imieniem rozpłakanym jak wierzba nad grobem będzie miała niejakie trudności z przełknięciem ości. Była jednakże jednego z nią zdania, ze Irenka i jej nauczyciel są dzikimi istotami, na które za życia czeka powszechna pogarda, a po krótkim życiu piekło. Dotąd otaczała szacunkiem tego ponurego okularnika, co smutno wałęsał się, jak gdyby codziennie za własnym chodził pogrzebem, kiedy jednak udało się Irence powoli i z przemyślnym trudem napełnić radością ten żywy


Strony: