Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

sarenki. Babka tylko, nie wiedząc, o co idzie, pytała pana Borowskiego, czego żąda, bo może ona to zrobi.
Tak to się stało, ze poważny pan Podkówka wyraźnie postradał zmysły i od tego czasu widziano go i na tratwie, i na koniu, a czasem na dachu. Razu jednego zaśmiał się tak donośnie, jakby koń zarżał, i odtąd śmiał się ciągle. Lekcje stały się wesołe, raźne i przyjemne. Pan Podkówka mówił pięknie, wymachiwał rękami i znać było, ze kocha to, czego naucza. Do niedawna dyktował Irence zdania wzniosłe, uroczyste i tak najeżone jak ryżowa szczotka:
- „Módl się i pracuj”. - „Cierpienie jest udziałem człowieka”. - „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje!” - Teraz, w porywie radosnej lekkomyślności, wolał wskazując palcem na kajet: - „Kochajmy słońce!” - „Bóg cieszy się radością człowieka!” - „Bądź radosny, a będziesz szczęśliwy!” - „Unikaj łez, uciekaj przed smutkiem!” - Wreszcie wynalazł w jednej ze swych książek zdanie przedziwnie piękne, które kazał Irence wypisać jak można tylko najstaranniej: „Stracony jest każdy dzień bez uśmiechu”.
- Wariat znajdzie wariata w


Strony: