Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

samego dnia odczytała ten wiersz Barbarze i przyprawiła ją o szaleństwo.
A najweselsze było to, co babcia mówiła o ciotkach:
- Ach, te dzierlatki! Kiedy sobie coś nucą albo przekomarzają się ze sobą, to tak jakby kanarki szczebiotały…
Rozdział czwarty

Irenka uczyła się wybornie; chłonęła w siebie wszelkie mądrości jak gąbka: szybko i łatwo. Wszystko, cokolwiek czyniła, było robione z radością, więc chociaż nauki nie można było nawet porównać z galopem na nie osiodłanym koniu albo z jazdą na tratwie ze starych drzwi przez staw, jednak cząstka wielkiej radości dostawała się i nauce. Pomagał jej w tej głębokiej dziedzinie młody człowiek w okularach, tak poważny, że zdawało się, jakoby tylko we dnie żył życiem ludzkim, na noc zaś tajemna siła zamieniała go w książkę i stawiała na półce bibliotecznej. Musiał być bardzo wygłodzony, bo zjadał niepomiernie wiele, ile zaś razy któraś z ciotek nie chciała tknąć jedzenia, on nie dał mu zmarnować się nigdy. Nazywał się pan Podkówka i był bardzo sympatyczny. Można było wprawdzie przez lat sto i dwa czekać na to, aby pan


Strony: