Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

poważaniem, tym bardziej że była przedziwnie dobra i cicha, oczywiście, jeśli nie była w transie. Pisała wiersze na wszystkie chwile życia, na każde imieniny i na każdą uroczystość. Wtedy deklamowała pięknie swoje wyborne utwory, z których jeden Pod tytułem: „Na bój” cieszył się sławą wielką i zasłużoną, Bohaterski ton tej pieśni brzmiał jak wojenna surma i wielka to szkoda, ze nazbyt kończył się smutno. Oto on:

Hej, młodzianie, hej, młodzianie!
Weźmij jedna ze swych zbrój,
Wstań czym prędzej i w świtanie
Pędź na bój! Pędź na bój!

Ja ma wstęgą cię opaszę,
Błogosławieństw dam ci rój,
A ty, nasze ptaszę lasze,
Pędź na bój! Pędź na bój!

A gdy legniesz, bo tak tuszę,
Nocą przyjdę na twój grób,
Tam wywołam twoją duszę,
By śmiertelny wziąć z nią ślub.

W ślicznym tym wierszu tkwiła, jak gwóźdź w trumnie, ta tragiczna prawda, ze nikt z żywych nie miał odwagi pojąć za małżonkę lubej Amelii. Umarłemu było wszystko jedno. Ponieważ ciotka Amelia była panną, więc skarga jej


Strony: