Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

umiłowania swobody; kiedy jednak, wsadzony jednego razu na szczyt dachu w tym celu, aby samodzielnie zlazł i okazał hart woli i nieustraszoność, haniebnie stchórzył i krzykiem rozpaczy napełnił świat, machnęła na niego ręka. Uczyniła jeszcze druga, łagodniejszą próbę i spuściła go w wiaderku na dno studni, aby ujrzał jej głęboką tajemniczość i aby oswoił się z grozą czeluści. Nierozumny berbeć jednakże omal nie stracił mowy ze strachu, omal nie postradał żywota.
- Nic z niego nie będzie! - rzekła Irenka.
Wszystkie jej nadzieje, ze go wychowa na bohatera, rozwiały się. Trzeba było dalej pracować w pojedynkę i samej przerabiać świat, aby się zaczął kręcić w przeciwną stronę. Nie mogła jednak zapomnieć chłopcu tej słabości i dawała mu poznać na każdym kroku, że go nie uważa za mężczyznę. Kiedy rozpłakał się raz z powodu urojonej jakiejś krzywdy, Irenka rzekła surowo:
- Czemu Janek tak się drze?
- Kiedy byłaś mała, krzyczałaś więcej niż on - odrzekła jej piastunka.
- Być może, ale ja miałam powody…
Ponieważ młodzieniec nie chciał uspokoić się i nie można


Strony: