Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

mogę mu wsadzić do kieszeni szczura, a do jego teki ze trzy…
- Ani się waż! - zawołał groźnie ojciec. - Przyjeżdża, bo musi.
- To wielka szkoda, ze nie można - zasmuciła się Irenka. - Za wiele robi się ceremonii na świecie.
Matka Irenki pochodziła ze wspaniałej rodziny, co krzywo patrzyła na jej małżeństwo z panem Borowskim, bo był dla nich zbyt małą i zbyt nieznaczną figurą. Nikt z tej rodziny nie bywał w białym domu. Było to i lepiej, gdyby się bowiem ta wspaniała rodzina pogodziła nawet z panem Borowskim, straszne działyby się rzeczy, gdyby dostojne, senatorskie ciotki i karmazynowe babki ujrzały Irenkę i jej psa. Dostojne ciotki i dostojniejsze jeszcze babki uciekałyby, jak gdyby ujrzały zarazę, i zrozpaczonymi, popękanymi głosami wołałyby rozsrożonego gniewu nieba. Najbardziej atłasową panią, która przysięgła, ze nigdy nie przebaczy hrabiance, że wyszła za mizeraka i byle szlachetkę, była jej ciotka, pani Zofia Opolska, strasznie bogata i siedząca na złocie jak kwoka na jajach. Irenka słyszała o niej często i przychodziły jej do głowy tysiąc dwa sposoby, których należało użyć, aby tę


Strony: