Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

jego polu była jeszcze mniejsza od tej sterty trosk, która go przywaliła. Irenka patrzyła czasem z wielka zaduma na ślicznym swoim czole, jak on chodził błędnie, sam do siebie gadał i taka czasem miał minę, jakby mu się płakać chciało. Gładził ją po czarnej głowie, ale myślał o czym innym i patrzył gdzieś w dal, na drogę. Ta droga przejeżdżał często poważny pan i wtedy pan Borowski był najsmutniejszy, bo ten pan długo siadywał w kancelarii, potem szedł między stajnie i stodoły, oglądał konie i krowy, i wciąż pisał i pisał.
- Nie podoba mi się ten gość! - rzekła Irenka sama do siebie. Poszła potem do pana Borowskiego i mówi:
- Tatusiu, czy chciałbyś, aby ten pan nigdy już tu nie przyjechał?
- Dałby Bóg! - rzekł pan Borowski.
- To się da zrobić! - mrugnęła na niego Irenka.
- Jakżeż to można zrobić?
- Jest kilka sposobów. Jeśli tylko nie będzie o to awantury, to następnym razem ten pan wleci do potoku, bo mostek będzie rozebrany, a tam jest dość wysoko. Mogłabym też szepnąć słówko Drabowi, który będzie czekał na drodze przy lesie, a jakby już tu dojechał, to


Strony: