Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

się z dachu, albo skoczyłaby do wody, ale nie przeżyłaby hańby. Wiedziała ona zresztą wybornie, że w tej groźbie jest więcej łoskotu słów niż poważnych zamiarów. Pomimo jej szaleństw kochano ją gorąco, bo diabełka tego musiało się kochać. Prawda, ze rządziła domem, lecz rządziła sprawiedliwie. Nie skłamała nigdy i jeśli trzeba było dobrze komuś uczynić, byłaby bez namysłu skoczyła w ogień. Dlatego ludek, przy białym domu żyjący, uwielbiał ją. Stary woźnica opowiadał z rozrzewnieniem, ze czarna panienka zawsze pomaga mu chwytać konie i ze wlazła po pas w bagienko na polnej drodze, aby uporządkować splątaną uprząż: biedna kobiecina, wśród najgorętszych i najbardziej skutecznych błogosławieństw, opowiadała, jak ta cudowna panienka wyratowała jej berbecia, który z wysokiego nasypu wpadł do rzeki jak kamień: kucharce nikt tak nie wytłumaczył zawiłych snów jak to najmędrsze dziecko, a kiedy śniła się jej szafa, w której zamiast kożucha wisiał żywy baran i czytał książkę, jedna Irenka umiała wyjaśnić, ze syn kucharki przyjdzie na święta ze szkół, co się nieomylnie stało i o czym wszyscy z góry


Strony: