Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

ale nie on, ale nie on. Co to za urządzenie, abym ja żyła, a ten najlepszy człowiek umierał? Zdrowaś Mario, łaskiś pełna… O, już się uśmiecha!… Bądź wola twoja, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom… Uśmiecha się, uśmiecha! Księże proboszczu!
Już jej nie odpowiedział, choć ze słodkim uśmiechem patrzył na nią. Przytuliła do piersi jego głowę, zdumiona i niewiedząca. Już nie było w niej lęku. Czuła, że się stało niezmierne nieszczęście i że pewnie umarł, bo jej nie odpowiada. Serce w niej dygotało, bardzo rozżalone i pełne płaczu. Oparła znowu jego biedną głowę o szumiący ul, podniosła się, pomyślała o czymś i błędnym krokiem poszła ku dzwonnicy. Ujęła sznur największego dzwonu i, wszystkich z siebie dobywając sił, poczęła dzwonić.
Serce dzwonu było takie ciężkie i rozpłakane jak jej serce.
Rozdział trzeci

Kiedy umarł zacny ksiądz, Irenka czuła się tak, jak spartański wojownik, co postradał tarczę i nie ma czym zasłonić się przed chmura barbarzyńskich pocisków. Wytężyła przeto baczna czujność, jak drapieżca, co uszy nastawia pod wiatr, gotowa do


Strony: