Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

rozlewiskach chałupy i wyratować z niej zapomnianego psa. Odprawiała sądy wśród wiejskich niedorostków, kiedy zaś nie można było zagmatwanej sprawy rozwikłać rozumem, staczała bój i winowajcą, który długo potem nosił jej pieczęć i podpis w kształcie sińca pod okiem. Wtedy to ksiądz proboszcz miał do niej długą mowę i usiłował wydobyć ze swoich siwych oczów dwa pioruny; już jej zagroził pogardą świata i gniewem bożym i już sięgał po piorun, kiedy Irenka rzekła:
- Albo się mylę, albo rój pszczół siadł na jabłoni! Ksiądz opuszczał wzniesioną do karcenia rękę, piorun padał na trawę i bzykał w niej nieszkodliwie. Staruszek wolał zdyszany:
- Gdzie, gdzie??
Irenka bardzo długo i pilnie patrzyła w stronę drzew.
- Zdawało mi się: to nie pszczoły - mówiła z wielkim żalem.
Staruszek na próżno starał się odnaleźć w sobie furię i pioruny. Machnął ręką i mruczał:
- Ciebie to nawet w piekle nie przyjmą!
- Tak? Za to, że się pomyliłam, to mi ksiądz proboszcz piekłem grozi? Mój Boże! Mój Boże!
Wsadzała piąstki w oczy i, uśmiechnięta, patrzyła przez


Strony: