Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

biedactwa podjadły. Gruba się z tego uczyniła awantura, kiedy Irenka z wielką prawdą w piskliwym głosie oznajmiła przed trybunałem domowym, że dokonała zbrodniczej wyprawy, bo „ksiądz proboszcz tak nauczał”. Wszystkim sędziom ręce opadły, a oskarżyciel publiczny, ekonom, uderzał głową o twardy róg stodoły, przekonany, że zmysły postradał i że nastąpił koniec świata, kiedy ksiądz proboszcz każe liczną czeredę koni pędzić na młoda pszenicę. Staruszek jednak nigdy nie gniewał się na tego małego herszta, co najdziwniejsze wymyślał zbrodnie. Czasem srogo do niej zagadał i niby mocno burczał, kiedy wszyscy słuchali, uprosiwszy go, aby swoją siwą powagą przywiódł do Opamiętania zwariowaną dziewczynę. Ona słuchała niezmiernie skruszona, ale, kiedy nikt nie widział, mrugała znacząco w jego stronę, dając mu do poznania, że rozumie jego przykre położenie. Biedny staruszek urywał w połowie słowa, jąkał się, bladł i czerwieniał, wreszcie nie dokończywszy wzniosłej nauki, porywał kapelusz i parasol i uciekał, aby nie być wspólnikiem jakiejś wyrafinowanej awantury.
Nazajutrz czekał niecierpliwie na


Strony: