Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

półdiablę, cicho gwizdnąwszy na swego piekielnego towarzysza i wspólnika zbrodni. Draba, wyłaziło z nim przez okno, aby zapolować na starego puchacza, który na szczycie stajni popłakiwał rozdzierającym głosem. Wtedy nagle, wśród nocnej ciszy, rozpoczynał się diabelski rwetes: Irenka wykrzykiwała groźnie, Drab odchodził od zmysłów, a mądry puchacz, nie kiwnąwszy im nawet ogonem, odlatywał miękko, puszyście na kościelną wieżę. Nazajutrz odbywał się sąd, na który pies przezornie nigdy nie stawał, bo przeczuwając awanturę zmykał przed srogim okiem sprawiedliwości, na Irenkę zaś sypały się klęski, groźby i narzekania. Stojąc potem długo w kącie miała wiele czasu, aby wymyślić wyborną wyprawę do lisiej nory, nieustraszona i przemyślną.
Wśród takich zajęć, wymagających natężenia umysłu i hartu serca, zaledwie zauważyła, ze narodził się jej braciszek, którego zwano krótko Janem. Dowiedziawszy się o tym, zdziwiła się powszechnej radości: wzruszyła ramionami, kiedy dostrzegła bezradne maleństwo, ssące gorliwie własny palec, pomyślała bowiem, ze dużo wody upłynie, zanim takie chuchro wylezie na szczyt


Strony: