Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

głośna na całą okolicę awantura, kiedy usiłowała na grzbiecie starej”, statecznej kobyły wjechać po drabinie na dach stodoły co się skończyło nagłym obłąkaniem poczciwego zwierzęcia, złamaniem drabiny i dwóch panieńskich żeber. Należy nadmienić, ze strata pożytecznej drabiny była nierównie większa niż mizerna szkoda nadwerężenia dwóch żeber. Ludzie w ogóle byli zdziwieni, ze osoba zwana Irenką nie rozleciała się dotąd na drobne ułamki przy jej zwariowanym trybie życia, któremu nie dałoby rady dziesięciu zrzeszonych urwipołciów płci męskiej. Zdawało się czasem, że Irenkę przyniosą do domu w osobnych pakunkach, osobno głowę, osobno ręce i nogi, a ktoś litościwy będzie niósł na dłoni, jak ziarnka młodej kukurydzy, jej nieliczne jeszcze zęby. Straszliwa ta kobieta postanowiła bowiem zwiedzić ziemię i niebo, przekonać się naocznie, co się dzieje na dnie rzeki i stawu i co się odbywa na szczycie najwyższych drzew. Pieniła się w niej żądza przygód jak rozrobione mydło w balii. Nie bała się niczego i nikogo. Kiedy cały dom, zasłoniwszy oczy ciężkimi powiekami okiennic, spał sprawiedliwie, małe


Strony: