Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

kurczę, zaniósł je i podrzucił pod buda starowiny, który, swoim kaprawym i załzawionym nie wierząc oczom, począł zajadać nieszczęsnego kurczaka. Wtedy Drab narobił piekielnego hałasu i zwołał cała ludzka czeredę, aby wszyscy jasno ujrzeli, kto jest złoczyńca i kto morduje kury. Przez cały dzień uchodził za uczciwego psa największy wisielec, jakiego znają nowożytne dzieje.
Nie uznawał żadnego pana prócz Irenki. Na pochwałę tego obwiesia powiedzieć należy, że dla niej byłby poszedł naprawdę na śmierć. Była to jego królowa i jego bóstwo. Dla niej byłby wymordował wszystkie kury świata i najmniej połowę zajęcy, sam zaś chętnie umarłby z głodu. Śmiał się na jej widok oczami, zębami i ogonem, wydawał z siebie niepojęte głosy radości i aż płakał czasem z zachwytu. Jej wolno było wszystko, na jej rozkaz ciskał się jak kula w głębię stawu, chociaż woda gardził ponad wszelkie pojadę, właził za nią na rosochate drzewo i nie odstępował jej jak kudłaty cień. Razem tworzyli groźna parę zabijaków, oboje włóczykije po lesie i wertepach. Pies rozumiał każde jej słowo: wył na jej rozkaz i na jej rozkaz


Strony: