Panna z mokrą głową

Autor: Kornel Makuszyński

wiedząc, skąd wychynie nagle i bez szelestu kudłate, obłudnie uśmiechnięte widmo tego piekielnego psa. Umiał on nie tylko śmiać się cała gęba, umiał też i płakać, i stroić śmiertelnie smutne miny. Świat nie widział tak przemyślnego oszusta, kradnącego w jasny dzień spod ręki i pomagającego w chwilę potem szukać złodzieja. Ten arcyrzezimieszek umiał otwierać drzwi, wskakiwać do kuchni przez otwarte okno i wiedział dokładnie, kiedy klucznica pójdzie na plotki do kucharza. W porze dojrzewania owoców stawał się jaroszem, przestawał kraść kury, a kradł za to z krzaków maliny i porzeczki. Kiedy był najbardziej obżarty, udawał głodnego i wypraszał żebraczą mina jakiś ochłap, który porzucał na śmietniku. Mianował się sam psim władca całej okolicy i jak gdyby miał sto oczów, wszystko widział i o wszystkim wiedział. Kiedy jego łajdactwa stały się zbyt głośne, przepadał na czas niejaki i wracał po kilku dniach niezwykle wesoły, wierząc w krótka pamięć i dobre serce poczciwych ludzi. Szczytem jego perfidii było skierowanie podejrzeń w stronę poczciwego biedaczyny, starego psa na uwięzi: zakatrupiwszy mizerne


Strony: