O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

tył.
— W tył? Za nic na świecie! — krzyknął Placek.
— Chodźmy więc naprzód, ale ja nie biorę odpowiedzialności za ten pomysł. W drogę, panowie!
— W drogę! — zawołali chłopcy.
— Precz z pracą!
— Niech głupi pracują!
— Idziemy na zachód.
— Chodźmy na zachód!
Osioł chciał ruszyć z kopyta, ale chłopcy, spojrzawszy siebie porozumiewawczo, skoczyli mu niespodziewanie na grzbiet.
Patałłach przystanął zdumiony, na chwilę oniemiał, potem ryknął z przerażenia i gniewu.
— Łotry! Precz z mojego grzbietu!
— Jesteśmy zmęczeni — zawołał Jacek — i pojedziemy na tobie.
— Złaźcie natychmiast!
— Ani nam się śni. Od tego jesteś osioł, ażebyś nosił ludzi.
— Nie jestem osioł, jestem filozof!
— Pojedziemy na filozofie…
— Słuchajcie — ryczał Patałłach — nie chcecie pracować?
— Nie mamy tego zamiaru.
— A dlaczego każecie pracować mnie?
— Bo jesteś osioł!
— To jest oszustwo! Jesteście wstrętni ludzie! Ja też nie chcę pracować. Złaźcie natychmiast!

Strony: