O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

/> Patałłach rozwarł paszczę i wydał głos tak straszliwy, że z drzew posypały się liście. Potem rzekł nieco mniejszym głosem:
— Cały świat musi zadrżeć, słysząc mój wspaniały ryk, ale wy się nie bójcie, bo jestem bardzo dla was łaskawy i uprzejmy.
— Więc pójdziemy razem?
— Cóż robić? W podróży nie jestem wybredny i byle jakim zadowalam się towarzystwem. Raz musiałem iść w zaprzęgu nawet z koniem, ale wtedy uległem przemocy. Pójdę z wami, ale stawiam jeden warunek.
— Jakiż to warunek?
— Od czasu do czasu nachodzą mnie niezmiernie głębokie myśli, które muszę wszechstronnie rozważyć. Wtedy przystaję w drodze i oddaję się rozmyślaniom.
— A czy to trwa długo?
— To zależy od rodzaju myśli. Przystaję czasem na dwa, czasem na trzy tygodnie, często jednak już po dwóch dniach namysłu rozwiązuję tajemnicę. Pewnego razu udało mi się rozwikłać bardzo trudne zagadnienie w ciągu jednego jedynego dnia.
— Nad czym wtedy rozmyślałeś?
— Nad tym, dlaczego mam cztery nogi…
— Trudne to było zagadnienie… I cóż wymyśliłeś?


Strony: