O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

odpowiedzieć. Cóż więc takiego wydarzyło się szczęśliwego?
— Nadzwyczajna to jest rzecz — rzekł Jacek — ale my także szukamy tego kraju, w którym nikt nie pracuje!
— Więc to i wy uciekliście od swego pana?
— Uciekliśmy, a od kogo, to do sprawy nie należy. Jeśli mnie o to będziesz pytał, ugryzę cię w ucho. Dość, żeśmy uciekli i szukamy tego błogosławionego kraju. Nie chcemy pracować. Chcemy pić i tańczyć. Czy pragniesz tego—samego?
— Za pozwoleniem — ryknął osioł — w naszych pragnieniach jest niejaka różnica: chcę jeść i pić, ale wcale nie myślałem o tańcu. Jestem zbyt poważnym uczonym na takie swawole.
— Ale jeść chcesz?
— Chcę bardzo, byle dużo, a nawet jeszcze więcej.
— Pić chcesz?
— Chcę, chociaż w mniejszym stopniu pragnę napoju niż jedzenia.
— A pracować nie chcesz?
— Gardzę pracą, gdyż jest to złośliwy wynalazek istot nierozumnych. Zawsze też doprowadzało mnie to do głuchego gniewu, że takiemu jak ja filozofowi kazano wozić wodę. Czy pozwolicie, że ryknę na znak protestu?
— Rycz zdrowo.

Strony: