O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

twój pan?
— Młodzieńcze — ryknął osioł — cofnij czym prędzej to niebaczne słowo. Wolny duch takiego jak ja filozofa nie uznaje przemocy. Mało mnie to obchodzi, co powiedział tyran, który mnie zadręczał pracą, a którego ty nazywasz moim panem.
— Patrzcie, patrzcie! A dokąd ty dążysz?
— Idę w świat na poszukiwanie takiego kraju, w którym nie potrzeba pracować. Mam już dość pracy!
Jacek i Placek spojrzeli na siebie ze zdumieniem.
— Patałachu! — wykrzyknęli.
— Za pozwoleniem — przerwał im osioł. — Nieuważnie wymawiacie moje nazwisko. Słyszałem tylko jedno ł.
— Czy to nie jest wszystko jedno?
— Dla was może, ale nie dla mnie. Patałłach z podwójną literą ł oznacza, że pochodzę z mahometańskich krajów, a jak rozmaici uczeni dowodzą, to nawet z książęcego rodu. Przepraszam, że wam przerwałem. Dlaczego wykrzyknęliście z radością moje piękne imię, choć bez drugiego ł?
— Patałłachu — rzekł Jacek — chcieliśmy ci powiedzieć, że się przedziwnie to składa…
.— Za pozwoleniem — zawołał Patałłach — ale chciałbym


Strony: