O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

dwóch to już za wiele. Ja jestem jeden!
— To także za wiele — rzekł Jacek. — Czy nad tym rozmyślasz, żeby z jednego osła zrobić dwa osły?
— Wcale się nie zajmuję tą sprawą, bo osłów i bez tego jest na świecie niezliczona ilość. Ja rozmyślam nad potężną tajemnicą, bo jestem tak bardzo mądry, że mi rozum ciąży i wciąż muszę myśleć o sprawach głębokich i zawiłych. Czy mnie rozumiecie?
— Rozumiemy, bo ryczysz bardzo głośno.
— Jest to we zwyczaju u szlachetnego narodu osłów, że lubią przemawiać dobitnie. Czy nigdy nie słyszeliście o mnie?
— Dotąd nigdy!
— Musicie zapewne pochodzić z obcego kraju, bo w tym kraju sława moja jest niezmierna. Skąd wy pochodzicie?
— Z Zapiecka.
— Nie byłem nigdy w tej sławnej stolicy. Bardzo mi przyjemnie, że was spotkałem.
— Czy długo tu tak stoisz?
— Przystanąłem na tej pięknej łące przed tygodniem, bo mi przyszło do głowy jedno zagadnienie, na które nie mogę znaleźć odpowiedzi. Dręczy mnie jedna wielka tajemnica.
— Jakaż to tajemnica?
— Nad tym rozmyślam — zaryczał osioł


Strony: