O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

wygłodniałe to miasteczko nie miało wrogów, ale wszystko się mogło zdarzyć w owych czasach, kiedy królowie wielkie ze sobą wiedli wojny. Wojna między miastem Wroniogon a miastem Zgniłaśliwka wybuchła o to, że król jednego miasta tak głośno kichnął, że przestraszył śmiertelnie kozę królewską w drugim mieście.
Miasteczko Zapiecek nie chciało jednak wywoływać żadnych wojen, spokojne bardzo i zgodliwe. Dobrzy jego mieszkańcy prosili Boga jedynie o kawałek chleba i o odrobinę wody i jakoś żyli, nie krzywdząc się wzajemnie. Uprawiali oni rozmaite rzemiosła, pracując pilnie i powoli, nie było bowiem zbytniego powodu do pośpiechu. Był wprawdzie w tym mieście szewc, ale w życiu swoim zrobił tylko jeden but dla pana burmistrza, bo na drugi zabrakło już skóry. Był wprawdzie kowal, ale ponieważ nie miał nic do roboty, więc w wolnych chwilach był listonoszem, ale że nikt żadnych do tego miasta nie wysyłał listów i żadnej tam nie było poczty, więc pracowity ten człowiek postanowił zająć się dojeniem krów i czekał już od wielu lat na to, aby ktoś sobie kupił krowę, na co jednak nie można było bardzo liczyć.


Strony: