O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

Węże! — krzyknęli z rozpaczą. — Uciekajmy!
— Nie uciekajcie! — odezwał się syczący głos. — Odpocznijcie sobie… sssss! nic wam nie zrobimy złego… sssss! Są tu węże złe i jadowite żmije, które zabijają każdego… Śmierć! śmierć! Ale wam nie zrobimy nic złego… sssss!
— Czemu? — zapytał ostatnim tchem Jacek.
— Bo wy jesteście nasi bracia… sssss! My jesteśmy nakrapiane i wy też jesteście nakrapiani… sssss! My jesteśmy węże i wy też jesteście węże…
— My jesteśmy ludzie! — krzyknął Placek.
— Nie, braciszku! ssss! Ty jesteś wężem, a twój brat jest żmiją… Matka wykarmiła was i wyhodowała was na własnej piersi… Ssssss! A wy ukąsiliście ją w samo serce… Nic złego wam nie zrobimy… Jesteście żmije… żmije… ssss…
Rozdział szósty
w którym Jacek i Placek spotykają filozofa Patałłacha

Jacek i Placek straszną noc przebyli w trzęsawisku. Nie rozumieli dobrze dlaczego, ale wstyd ich palił, że jadowite żmije i oślizgłe węże nazywały, ich swymi braćmi. Pojąć nie mogli, dlaczego najlepszy pies na świecie czy też jego


Strony: