O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

te urwipołcie od razu spostrzegły. Przez długi bowiem czas odrosły Plackowi włosy i nauczyciel już nie mógł użyć swojego sposobu, aby ich nieomylnie rozpoznać. Od tej chwili powstało wielkie zamieszanie i nauczyciel bardzo posmutniał, widząc, że chłopcy wciąż go oszukują. I choć mu ich było bardzo żal, odprowadził ich do domu i powiedział, aby już nigdy nie powracali do szkoły.
Radość ich była ogromna. Większa jeszcze była radość tłustego syna organisty, który odetchnął i zaczął znowu bardzo szybko nabierać ciała.
Rozdział czwarty
w którym opisane są sprawy tak smutne,
że kropka po ostatnim słowie ze łzy jest zrobiona

Ponieważ mili synkowie zjedli ojcu pasek od spodni, zmartwiony starowina nie miał ich nawet czym ukarać, a samej ręki było mu szkoda, gdyż mógł sobie ją zwichnąć na ich twardych kościach. Zmartwił się jednak bardzo i chodził smutny, rozmyślając, dlaczego inni ludzie mają dzieci dobre i poczciwe, jemu zaś Pan Bóg dał takich urwisów, jakich ani boży świat, ani Zapiecek nigdy nie widział. Najbardziej bolało go to, że matka popłakiwała cicho po kątach,


Strony: