O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

z rachunkami, gdyż po długich mozołach Jacek nauczył się liczyć do pięciu, i to na palcach lewej ręki, a Placek od pięciu do dziesięciu na palcach prawej. To jednak było dziwne, że mimo tak znikomych wiadomości rachunkowych obaj doskonale doliczyli do czternastu, kiedy cztery drzewa w Zapiecku urodziły czternaście jabłek, pożartych przez nich z pestkami i ogonkami, zanim dojrzały.
Wiele trudu i męki przez cztery lata zużył cierpliwy nauczyciel, aby ich nauczyć sztuki pisania i czytania. Próbował tego na wszystkie sposoby i tego tylko dokonał, że Jacek nauczył się abecadła od a do l, a Placek od ł aż do końca. Straszne z tego wychodziły rzeczy, bo Jacek umiał napisać całe swoje imię, wszystkie bowiem litery, z których się składa to wesołe imię, znajdują się na początku abecadła, Placek natomiast był mniej szczęśliwy, gdyż ze swego imienia znał tylko pierwszą literę P, reszta zaś znajdowała się po stronie jego brata. Toteż kiedy się chciał podpisać, wtedy jeszcze śmieszniejsze imię Placek, wyobrażone przez jedną tylko literę, wyglądało tak, jakby z placka został rodzynek, a ciasto gdzieś znikło.

Strony: