O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

od razu, co się dzieje w Jacku i Placku, którzy stali przed nim pochmurni i nastroszeni jak młode wilczki. Myśleli oni, że takimi minami okropnie nastraszą nauczyciela, który się jednak wcale nie bał, lecz się miło do nich uśmiechał. Nikt oprócz matki nigdy się do nich nie uśmiechnął, bo wszyscy patrzyli na nich z niechęcią, więc kiedy teraz ujrzeli uśmiech na dobrej twarzy staruszka, zaraz pomyśleli, że to jakiś podstęp, i trącili się łokciami porozumiewawczo.
Nauczyciel rzekł łagodnie:
— Chcę was, kochane chłopaki, nauczyć wielu dobrych i pożytecznych rzeczy. Chciałbym jednak wiedzieć, jak się który z was nazywa. Który z was jest Jacek, a który Placek?
Wtedy Jacek od razu pomyślał:
Jeżeli ja mu powiem, że jestem Jacek, wtedy on pomyśli, że ja skłaniałem, jak zawsze, i że ja jestem Placek. Więc ja mu powiem prawdę, że jestem Jacek, a Placek mu powie, że jest Placek, a on pomyśli wszystko na odwrót, a jutro znowu powiemy inaczej.
Potem powiedział głośno:
— Ja jestem Jacek, a ten drugi to jest Placek! Nauczyciel spojrzał mu w oczy, bardzo długo patrzył, potem się


Strony: