O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

drugiego, jakby mu chciał zwrócić na coś uwagę. Nagle najwyraźniej zaczęli się śmiać, skierowawszy spojrzenie na nogi burmistrza, z których jedna była we wspaniały odziana but, a druga owinięta w stary worek. Obaj podnieśli w górę nogi na znak wielkiej radości i trzęśli nimi z nadmiernej uciechy.
Burmistrz, ujrzawszy, że się z niego te straszne dzieci natrząsają, wybiegł czerwony z gniewu i wołał:
— To są małe diabły, a nie dzieci!
Kiedy zebranym mieszkańcom Zapiecka opowiedział o wszystkim, ludzie zaczęli załamywać ręce.
— Boże — mówili — co z tego wyrośnie?
— A co robi ich matka? — pytały zatrwożone kobiety.
— Płacze! — rzekł burmistrz smutno — matka zawsze płacze, kiedy ma takie dzieci. Oj, będzie ona miała z nimi ciężki .los!
Wszyscy zaczęli bardzo wzdychać, pomyślawszy, ile utrapień mają matki, jeśli dzieci są złe i nieznośne. Na całe miasteczko padł z tego powodu wielki smutek, bo wszyscy ludzie byli tu dobrzy i łagodni, a nikt jeszcze dotąd nie śmiał się z tego ogromnego nieszczęścia, które spotkało burmistrza, gdyż nie mógł zdobyć buta


Strony: