O dwóch takich, co ukradli księżyc

Autor: Kornel Makuszyński

że nie było innej rady, tylko zdjęliśmy im tasiemki, aby nie było awantury. Matka płacze, bo się boi, że w rodzinie będzie niezgoda.
— Dziwne rzeczy. A teraz śpią?
— Wcale nie śpią, tylko jeden patrzy nieustannie na drugiego i uważa, czy ten drugi nie dostał czegoś, czego on nie ma.
— A czy ładne chłopaki?
— Pożal się Boże! Oczy mają bardzo mądre, ale bardzo przystojni nie są. Jeden i drugi ma na twarzy piegi, że wyglądają jak nakrapiane jaja.
Jeszcze nie skończył mówić, gdy znowu przeraźliwy krzyk rozległ się w domku.
Ojciec wbiegł szybko do izdebki, a po chwili wybiegł bardzo zatroskany.
— Co im się stało? — pytali ludzie dokoła.
— Biją się! — rzekł ojciec z rozpaczą.
— Biją się? To niemożliwe!
— Kto chce, niech zobaczy. Jeden chwycił drugiego za nos, a tamten, choć przecie nie ma jeszcze czym, usiłuje mu odgryźć ucho. O, nieszczęście! Co robić, panie burmistrzu?
— W imię Ojca i Syna! — zawołał burmistrz — nikt jeszcze nigdy nie pobił się w naszym sławnym i spokojnym mieście. O co im poszło?
— Nie wiem, ale


Strony: