List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

poczciwość jego jest ogromna. Uwierzyć nie mogę, że dotąd przebywał wśród twardych ludzi, którzy się nie bawią w sentymenty. Pianino dla ślepego dziecka, róże dla biednej dziewczyny… Daj mu Boże zdrowie i nieco mniej piegów! A ja się strasznie cieszę, że będę mógł uczyć Maciusia. Wie ciocia co? Nie wiem, czego chce od nas nasz pradziadek rejent, ale trzeba za niego zakupić sto żałobnych mszy za to, że zgromadził tylu uczciwych i dobrych ludzi. Jestem mu wdzięczny z całego serca!
Ostatnie słowa wykrzyknął głośno, spoglądając z ukosa na portret, ale portret milczący był i chmurny.
- Nawet się nie uśmiechnął - szepnął malarz.
- Rozumiem… Przypomniał sobie, że sprowadził do nas i pana Alojzego, wrzącego aptekarza.
- Msza za rejenta ma być odprawiona za tydzień - rzekła ciocia, ocknąwszy się z zadumy. - Potem odczytamy pismo. Gdzie się to odbędzie?
- Chyba tutaj. Jest nas dotąd ośmioro Mościrzeckich prócz pani Zofii, matki małego Mościrzeckiego. Pomieścimy się… Chyba że się jeszcze ktoś zgłosi, o czym wątpię. Dzisiaj jeszcze musimy napisać do ciotki Marty, aby się tutaj


Strony: