List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

wrzasnął Ralf - przecie jeszcze dziś, gdy się ciocia po swojemu uśmiechnie, robi się taka jakaś piękna!…
Na szorstkie oblicze panny Katarzyny wypłynął rumieniec, jak różana jutrzenka na niebo stalowej barwy. Odwróciła powoli głowę i patrzyła w zadumie przez okno.
- Więc panna Janina jest taka urocza… zaczął mówić szybko Jan, patrząc na manewry cioci. - Istotnie. Zbyt krótko była u nas, więc nie obejrzeliśmy jej dokładnie. A co ona robi?
- Szyje. Mieszka na czwartym piętrze w małej izdebce na Starym Mieście i szyje bieliznę. Wciąż ma do czynienia z jedwabiami, a jej własne życie jest szorstkie i zgrzebne. I co na to powiecie? Jest wesoła i szczęśliwa! Nie chciałem wierzyć własnym oczom. Ogromnie ucieszyła się z moich odwiedzin i gadaliśmy przez dwie godziny. A potem… Ciociu, czy ja dobrze zrobiłem?
- A co zrobiłeś, drogi chłopcze?
- Posłałem jej sto pięćdziesiąt róż i pięć kilogramów słodyczy…
- Może i dobrze zrobiłeś, tylko że posłałeś nieco za wiele. I róż, i słodyczy… Może radośniej byłaby dziewczyna przyjęła coś, czym można zaspokoić głód, ale o


Strony: