List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

piecu, na którym go ty sam, młody, lecz obiecujący bęcwale, zapisałeś.
- Ha! - zdumiał się Jan. - Istotnie, zapisałem wszystkie adresy na piecu. Patrzcie, patrzcie! Na oko nakrapiany podczłowiek, a w rzeczywistości Nick Carter, amerykański detektyw! I cóż to za stworzenie ta panna Janina! Wiemy o niej bardzo mało…
Ralf usiadł z namaszczeniem, wpatrzył się w powałę, jak gdyby sobie wszystko na niej zanotował, i zaczął mówić z nabożnym przejęciem:
- Ma oczy koloru orzecha, które są czasem złote, kiedy się w nich odbija jakiś blask włosy… Widzieliście jej włosy?
Jan trącił łokciem Józefa i zmrużył figlarnie lewe oko. Ciocia patrzyła na Ralfa z zaciekawieniem.
- Włosy jej - bredził Ralf westchnąwszy - przypominają dojrzałe zboże. Przecudowne włosy! A głos ma niski, głęboki, aksamitny… Wielki muzyk wydobywa taki głos z wiolonczeli… Człowiekowi łzy się cisną do oczów, kiedy słyszy taki głos… Ręce ma długie i wysmukłe…
- Nam się zdawało, że ma odrobinę zadarty nos… - bąknął Jan, mrużąc łajdacko na odmianę prawe oko.
- Zadarty? - zdumiał się Ralf. -


Strony: