List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

Zofia nie da sobie rady z niewidomym dzieckiem, a ja dzieci uwielbiam. Gdyby to było możliwe, pomogłabym im już teraz, ale cóż…
- Cioteczko - ozwał się głos na wysokościach - nie trzeba!… Spotkałem jednego znajomego…
Wszyscy troje wybuchnęli śmiechem.
- Nie powiem już ani słowa! - rzekł Ralf obrażony.
- O najcudowniejszy mandrylu! - wołał Jan. - Gdybym mógł skoczyć na piec albo na szafę, ucałowałbym twoją piegowatą gębę.
- Gardzę czułościami pawianów - odrzekł Ralf ponuro. - Ale proszę o ciszę, gdyż jeszcze nie skończyłem.
- Coś ty jeszcze zmalował? - zapytał Józef.
- Coś lepszego niż twoje obrazy… Czy ciocia słucha w dalszym ciągu, jak mnie, rodaka, bezustannie znieważają w ojczystym kraju? Ale jestem wyższy ponad to! Otóż słuchajcie. Ponieważ mam wiele czasu, odwiedziłem jeszcze jedną kuzynkę.
- Jaką, do stu par Mościrzeckich?!
- Pannę Janinę…
- Aha, tę, co się niedawno zgłosiła… A skąd znałeś jej adres?
- Tępy Europejczyk szukałby długo i może nadaremnie, bystry Amerykanin natomiast odczytał jej adres tu, na tym


Strony: