List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

rękę i jeden wynalazek bardzo mi się nawet udał, ale mi zabrakło kapitału. Wynalazłem mianowicie takie zapałki, które główki mają z przeciwnej strony niż zapałki dotąd używane.
- Krwi! Krwi! - wrzasnął Józef i cisnął w Ralfa poduszką.
- Czy ciocia poświadczy w sądzie, że mnie tutaj chciano zabić? - spytał Ralf ponuro.
- Bardzo chętnie! - odrzekła ciocia Kasia ze śmiechem. - Ale powiedz mi, drogi chłopcze, urodzony w Ameryce, jak to się stało, że mówisz po polsku tak bezbłędnie?
Ralf spoważniał.
- To zasługa mojej matki. Nie było takiej chwili, aby o tym zapomniała. Czytaliśmy razem głośno, modliliśmy się głośno. Najcierpliwszy nauczyciel nie tępi tak chwastów w niechlujnej mowie uczniów, jak ona to czyniła i bez wytchnienia dotąd czyni. I dlatego też wysłała mnie do Polski, abym się napił wprost ze źródła. To cudowna, złota matka!
Ciocia Kasia rzekła w zadumie:
- Czy wiesz, mój drogi, co powiedział pewien mądry pisarz? Powiedział tak: „Ponieważ Pan Bóg sam nie może być wszędzie, więc dlatego stworzył matkę!”
- Stworzył też i ojca z kijem,


Strony: