List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

mruknęła panna Katarzyna i odwróciła się z hałasem.
Młodzieńcy usiłowali ułagodzić tygrysa, który sprzedawał kmiotkom olej rycynowy .
- Musi pan poczekać tak jak my wszyscy… Czytał pan pismo rejenta… Musimy dotrzymać warunków… Od dnia dzisiejszego za tydzień otworzymy testament.
- A cóż ja będę robił przez tydzień, ha?! wrzasnął pan Alojzy.
- Niech pan ogląda warszawskie apteki… poradził mu Jan.
- Żeby mnie z zazdrości nagła krew zalała! Niczego nie będę oglądał! Zapowiadam natomiast, że do tej części majątku, która na mnie z prawa przypadnie, doliczę koszty mego pobytu w Warszawie. Słyszy pan? Zapisuję każdy wydany grosz! Każdy grosz! A to kto znowu?
Jeszcze jeden wspólnik do majątku? - zapytał z gorzką niechęcią, ujrzawszy wchodzącego Ralfa.
- Mościrzeckich jest tylu, co słoików w wielkiej aptece - odezwała się, spoglądając przez ramię, panna Katarzyna.
Aptekarz zabił ją spojrzeniem jednego oka, a pociskiem z drugiego usiłował uczynić to samo z Ralfem.
- Czemu się pan śmieje? - krzyknął z nagłą pasją.
- Bo dzisiaj jest wtorek -


Strony: